logo.jpg


W nocy z 15 na 16 lutego 2006, na trasie kolejki SKM Gdańsk-Sopot, przy stacji Sopot - Wyścigi pojawił się billboard, nawiązujący do walentynkowego bojkotu internetowych wyszykiwarek, bezpośrednio wspierających chiński reżim.




Chiny - drugi co do wielkości rynek usług internetowych, posiada obecnie najszerzej rozbudowaną kontrolę sieci na świecie. W ciągu ostatnich lat, nasila się trend monitorowania i inwigilowania firm, kawiarenek internetowych, a także osób prywatnych. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwa instaluje u dostarczycieli internetu urządzenia, które umożliwiają podgląd indywidualnych kont e-mailowych i zobowiązuje wszystkie kawiarenki do rejestrowania klientów oraz powiadamiania o nich policji. Od listopada 2002 roku dramatycznie wzrosła w Chinach liczba zatrzymanych i skazanych za korzystanie z informacji oraz wyrażanie własnych poglądów w sieci. Jak twierdzi Amnesty International, do stycznia 2004, aż 54 osoby zostały z tego powodu uwięzione. Stanowiło to o 60% więcej zastrzymań w porównaniu z listopadem 2002. W styczniu 2006 liczba ta wzrosła do 64. Poza oficjalnie skazanymi wiadomo, że w aresztach przetrzymywana jest nieustalona liczba oczekujących latami na przedstawienie zarzutów. Są to m.in. studenci, pisarze, byli policjanci, biznesmeni, prawnicy, nauczyciele, robotnicy, inżynierowie - osoby zamknięte za rozpowszechnianie informacji o SARS, wyznawcy Falun Gong, członkowie Ruchu 4 Czerwca, dysydenci, osoby ujawniające przypadki korupcji czy też komunikujące się z emigracyjną opozycją. Taka działalność to ryzyko postawienia zarzutu "próby przewrotu" lub "zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa", za co grozi od 2 do 12 lat więzienia. Ludzie ci są bardzo często torturowani. Do podstawowych praktyk należy: kopanie, bicie, elektrowstrząsy, wstrzykiwanie substancji niewiadomego pochodzenia, podwieszanie za ramiona, związywanie w niewygodnych pozycjach, pozbawianie snu i jedzenia, gwałty. Obowiązuje system zatrzymań, o wymownej nazwie "reedukacja przez pracę", który umożliwia aresztowanie setek tysięcy osób na okres do czterech lat, bez postawienia im zarzutów. Aresztowani mają bardzo ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym. Nie posiadają możliwości złożenia skargi czy wniosku o przeprowadzenie dochodzenia, odmawia się im dostępu do prawnika. Ich procesy toczą się za zamkniętymi drzwiami. W skrajnych przypadkach ludzie, którzy publikują w internecie informacje ocenione jako "tajemnica państwowa", mogą zostać skazani na karę śmierci. Pod względem egzekwowania tej formy kary, Chiny stanowią pierwsze miejsce na świecie i tym samym wyprzedzają Wietnam, Singapur, Iran i USA. Wykonuje się ją na 10.000 osób rocznie.


Google - największa i najpopularniejsza z wyszukiwarek internetowych. W 2006 r ogłosiła wprowadzenie na rynek swojej chińskiej wersji, cenzurującej rezultaty wyszukiwania. Udostępnia zatem tylko te strony, które znajdują się na specjalnej liście akceptowanych przez cyberpolicję, chińskiego Biura Bezpieczeństwa Publicznego. Jeśli wpiszemy zatem słowo "Tybet", "Tajwan" lub "prawa człowieka", wyświetli nam się pusta strona.

Yahoo! - konkurencja Google. W Chinach od trzech lat. Przekazuje dane osobowe swoich klientów reżimowym władzom. Rzeczniczka amerykańskiego oddziału Yahoo! Mary Osako twierdzi, iż nie wie, kim są ludzie, których dane udostępnia. Innego zdania jest Vincent Brossel reprezentujący Reporterów bez Granic. Uważa on, że każda prośba o udostępnienie informacji nawet jeśli jest lakoniczna, pozwala dokonać własnego osądu po charakterze zarzutu (uzasadnieniu żądań). Opisy typu: "działania wywrotowe" czy "złamanie tajemnicy państwowej", pozwają domyślić się, czy dana osoba jest dysydentem.

Microsoft (wyszukiwarka MSN Search) - w Państwie Środka pojawiła się w marcu 2005 roku. W tamtejszym MSN zainstalowano, w ramach ,,publicznego zobowiązania do samodyscypliny dla chińskiego internetu, filtry na słowa takie jak "demokracja", "prawa człowieka" "wolność" czy "Tybet". Po zlikwidowaniu niewygodnego dla władz bloga Zhao Jinga (o pseudonimie Michael Anti), Microsoft spotkał się z gwałtowną światową krytyką. Michael Anti jest dziennikarzem i współpracownikiem pekińskiego biura korespondenta "New York Timesa".

Oprócz powyższych firm, za cenzurę internetu i współpracę z chińską cyberpolicją odpowiedziale są także: Cisco, Nortel Networks, Websense i Sun Microsystems. W walce o rynek zakładają filtry na strony wskazywane przez władze oraz udostępniają technologie, pozwalające lokalizować niepokornych obywateli.



NIEKTÓRZY Z OFICJALNIE SKAZANYCH ZA "PRZESTĘPSTWA" ZWIĄZANE Z INTERNETEM:

*Dwie osoby przedstawione w raporcie Amnesty International, z listopada 2002 zmarły w areszcie (członkowie wspólnoty Falun Gong, zdelegalizowanej jako "organizacja heretycka" w lipcu 1999 roku). Było to wynikiem tortur - maltretowania ich przez policję .

*Huang Qi - inżynier informatyki z Sichuan. Stworzył stronę internetową, na której przebywający za granicą dysydenci umieszczali artykuły dotyczące 11-tej rocznicy wydarzeń na placu Tiananmen. Aresztowany 3 czerwca 2000 roku, 3 lata później skazany na 5 lat więzienia po niesprawiedliwym procesie. Wg. doniesień został dotkliwie pobity przez strażników więziennych. Jego rodzinie zezwolono na wizytę tylko raz - w październiku 2003 r.

*Liu Di - studentka psychologii z Pekinu. Przetrzymywana przez ponad rok, bez możliwości kontaktu z rodziną. Aresztowana po tym jak na czacie, używając nicka: "nierdzewna stalowa mysz", krytykowała rząd i wzywała do uwolnienia Huang Qi. Zwolniona w listopadzie 2003 r. po publicznych protestach przeciwko jej zatrzymaniu. Prawie 3000 internautów, w większości z Chin, podpisało petycję wzywającą do jej uwolnienia. Przynajmniej pięcioro z nich zostało potem aresztowanych, czworo zaś: Cai Lujun, Luo Changfu, Du Daobin i Kong Youping, jest nadal zatrzymanych. Zarzutów karnych Liu Di nigdy nie postawiono.

*Li Dawei - były funkcjonariusz policji. Skazany na 11 lat więzienia, za ściąganie artykułów, poświęconych demokracji z zagranicznych stron internetowych. Wszystkie jego apelacje od wyroku zostały odrzucone.

*Li Zhi - urzędnik wydziału finansowego w Syczuanie, w Chinach zachodnich. Oskarżony o "działalność wywrotową". Pisał o aferach korupcyjnych w swojej prowincji na forach internetowych. Wpadł, gdy zgłosił chęć przystąpienia do działającej na emigracji Demokratycznej Partii Chin. Skazany w 2003 r. na osiem lat więzienia, w wyniku (jak twierdzą Reporterzy Bez Granic) przekazania przez firmę Yahoo! danych z jego konta pocztowego władzom.

*Shi Tao - chiński dziennikarz, oskarżony o wysłanie maila, streszczającego obcym źródłom wewnętrzne rozporządzenie Partii Komunistycznej, które miało ostrzegać dziennikarzy o możliwych zamieszkach społecznych, podczas rocznicy Ruchu 4 Czerwca. Nakazywało im także milczenie i nie publikowanie na ten temat żadnych informacji. Aresztowany za skorzystanie z prawa do wolności słowa. Skazany w 2005 r. na dziesięć lat więzienia, w wyniku przekazania jego danych osobowych władzom, przez działający w Hongkongu oddział firmy Yahoo!.

 

Powrót