![]() |
|
W nocy z 22 na 23 marca 2006, przy stacji kolejki SKM Gdańsk - Stocznia, pojawił się billboard, nawiązujący do sprawy fałszywych zamachów bombowych, jakie miały miejsce w 2005 r. w Warszawie. Atrapy bomb podłożono bezpośrednio przed wyborami prezydenckimi i było to prawdopodobnie prowokacją PiS-u. Kopia billboardu została wyklejona w centrum Warszawy.
20 października 2005 roku, na trzy dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, w kilku miejscach Warszawy, pojawiło się 13 profesjonalnie przygotowanych bomb-atrap. Tego dnia miasto ogarnął paraliż komunikacyjny. Do redakcji gazet przyszedł tajemniczy mail, informujący że za całą sprawę odpowiedzialni są przeciwnicy rządów Lecha Kaczyńskiego w stolicy. Niedługo potem jednak wysoko postawione osoby zaczęły wysuwać wnioski, że mogły być w nią zamieszane służby specjalne. Niewątpliwie atrapy ułatwiły zwycięstwo Lechowi Kaczyńskiemu w wyborach, który jako ówczesny prezydent Warszawy doskonale odegrał rolę szeryfa, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom wyborców. W swej politycznej manipulacji posunął się nawet do wyznaczenia nagrody (100 tyś. złotych) dla osoby, która wskaże sprawcę. Po zwycięstwie jednak wszystko szybko przycichło, a "bombera" dotąd nie złapano. To, że "zamachy" były inspirowane stwierdził m.in. były szef MSWiA Marek Biernacki. Twierdził on, że osoba odpowiedzialna za fałszywy alarm miała doskonale rozpracowany system warszawskiego monitoringu i był przekonany, że to sprawa o głębszym znaczeniu politycznym. Atrapy zostały sporządzone w sposób wskazujący na to, że ich twórca wiedział jak stworzyć pozory, iż są to autentyczne ładunki oraz miał znajomość sposobów działania saperów. Użył także materiałów, które miały zmylić psy szkolone do znajdowania ładunków wybuchowych.
|